Podróże, podróże, podróże



Ostatnio nie mam zbyt wiele czasu na pisanie, bo nie mam dostępu do kompa i netu. Mimo, że od ponad miesiąca mam wynajety pokój w Warszawie, spedziłem tam tylko 6 dni. Firma, w której pracuje postanowiła gruntowanie mnie wyszkolić zamin zaczne pracę w Warszawie. Myślałem, że miesiąc w Poznaniu wystarczy. Ale po powrocie z Poznania okazało się, że nie. Jutro jade do Krakowa na dwa tygodnie, a potem na miesiąc do ciepłych (a na pewno cieplejszych niż Polska) Włoch. Chyba się sprawdziłem w Poznaniu skoro inwestują sporo kasy wysyłając mnie na szkolenie do Turynu.

To wszystko oznacza, że wrócę do Warszawy dopiero pod koniec kwietnia. Troche komplikuje mi to sprawę ze studiami, bo w tej sytuacji najprawdopodobniej nie zalicze tego roku jako pierwszego na doktoracie. Ale z doktoratu nie wyzyje, a z pracy tak. Rozmawiałem dziś z moim promotorem, powiedziałem mu, że nie pojawię się szybko na zajęciach, ale on powiedział mi, że skoro mam predyspozycje do pracy naukowej to nie jest ważne kiedy zaczne chodzić na zajęcia.

To wszystko powoduje też, że najprawdopodobniej, przez ponad miesiąc nie zobacze Marka. Najpierw on wyjeżdża za granicę, a potem ja. Nie będę mógł mu wreczyć prezentu urodzinowego. Przez cały ten czas nie będę się miał do kogo przytulić. To chyba najwększy minus tego wyjazdu. Ale cóż zrobić widocznie tam ma być.
supernovy 2005-03-02 18:12:36
skomentuj (9)
lgbt.blog